Wywiad

Elektroniczna krtań mumii. Jak przyszłość pomaga odkrywać przeszłość?

4 września 2020dr Elżbieta Jaskulska

Niedawno, brytyjscy badacze za pomocą tomografu komputerowego, drukarki 3D, aparatu głosowego i syntetyzatora odtworzyli głos człowieka sprzed 3000 lat. Jak w ogóle to jest możliwe?

W skrócie

Celem archeologii jest i zawsze było odtworzenie przeszłości i odpowiedź na pytanie o źródła współczesności. Nowoczesne rozwiązania umożliwiają dziś m.in. dokonanie próby rekonstrukcji dźwięków na podstawie budowy i unikalnego kształtu aparatu mowy.

Bioarcheologia to dziedzina, która stara się odpowiadać na pytania archeologiczne za pomocą metod stosowanych przez nauki przyrodnicze.

Wykopaliska pozostają główną metodą badawczą, ale w archeologii nieinwazyjnej wykorzystuje się m.in. promienie laserowe. Obecnie dla wielu misji archeologicznych niezbędnym narzędziem są też drony.

Współczesna archeologia jest w pełni interdyscyplinarna, w coraz większym stopniu polega na metodach zaczerpniętych z nauk ścisłych.

O archeologii, odkrywaniu przeszłości i przewidywaniu przyszłości rozmawiamy z dr Elżbietą Jaskulską z Zakładu Bioarcheologii, z Wydziału Archeologii na Uniwersytecie Warszawskim.

Krtań elektroniczna kapłana Nesyamuna

Czy można powiedzieć, że archeologia jest żywą i aktywną częścią współczesnego świata?

Celem archeologii jest i zawsze było odtworzenie przeszłości i odpowiedź na pytanie o źródła współczesności. Na wspomnianym przykładzie widać, jak nowoczesne metody umożliwiają dokonanie próby rekonstrukcji dźwięków na podstawie budowy i unikalnego kształtu aparatu mowy. Przy założeniu, że konstrukcja i działanie krtani człowieka współczesnego nie zmieniły się w znaczący sposób w ciągu ostatnich 3 tys. lat, „nałożenie” efektów dźwiękowych i dostosowanie ich do geometrii krtani zeskanowanej za pomocą tomografii komputerowej jest, jak widać, absolutnie w zasięgu współczesnej nauki. Podejrzewam, że tak naprawdę nie jest do tego nawet potrzebny model wspomnianej krtani z drukarki 3D – proces można zapewne odtworzyć w całości za pomocą techniki komputerowej. Brytyjscy badacze znaleźli jednak zastosowanie dla wynalezionych kilka lat temu Organów Układu Wokalnego (Vocal Trackt Organ) – instrumentu muzycznego, którego celem jest oddanie „ludzko brzmiących” dźwięków z krtani wydrukowanej na drukarce 3D. Nieuchronne jest pytanie o cel tych zabiegów.

Oryginalna publikacja w „Nature” wyraźnie wskazuje, że główną motywacją autorów była popularyzacja i uatrakcyjnienie ekspozycji muzealnej prezentującej mumię „właściciela” krtani – egipskiego kapłana Nesyamuna, którego szczątki są eksponowane w Muzeum Miasta Leeds w Wielkiej Brytanii. W związku z tym nie byłabym do końca przekonana o wartości wspomnianych badań dla archeologii jako takiej – chyba że mówimy tutaj o jej nurcie popularyzatorskim, a ten aspekt archeologii jest na pewno bardzo istotny z punktu widzenia „przeciętnego zjadacza chleba”.

Czego byśmy potrzebowali, by odtworzyć głos sławnych przodków, królów – wystarczy zajrzeć do krypt i “pożyczyć” na chwilę krtań?

Myślę, że szanse na powodzenie takiego przedsięwzięcia są nikłe, gdyż sami badacze przyznają, że nie jest łatwo znaleźć szczątki, których stan zachowania pozwala na zastosowanie wspomnianej metody. Niezbędnym elementem jest idealne zachowanie krtani, a więc struktury zbudowanej z tkanek miękkich, które zwykle ulegają rozkładowi po śmierci. Artykuł z „Nature” wyraźnie wskazuje, że nawet w przypadku szczątków zmumifikowanych zachowanie aparatu wokalnego w stanie pozwalającym na wykorzystanie wspomnianych organów jest wyjątkowo rzadkie.

Tutaj warto zauważyć, że jeśli metoda pozwalałaby na rekonstrukcję dźwięków na podstawie szczątków szkieletowych (co jest oczywiście całkowicie niemożliwe, ale pozwólmy sobie pofantazjować) jej użyteczność i znaczenie dla archeologii byłoby znacznie większe – odtwarzanie głosu sławnych przodków w tym przypadku byłoby ciekawostką, ale możliwość odtworzenia zakresu dźwięków wydawanych przez neandertalczyka, czy też jeszcze wcześniejszych przedstawicieli rodzaju ludzkiego mogłaby umożliwić odpowiedź na wiele pytań dotyczących początków człowieka.

Zatem tego typu odkrycia to jedynie ciekawostka, pokaz możliwości technicznych?

Tak, badania prezentowane przez zespół pod kierunkiem Howarda należy raczej traktować jako ciekawostkę i popularyzację nauki zarówno poprzez uatrakcyjnienie wystawy muzealnej, jak i rozpowszechnienie wynalezionego w 2018 r. przez Davida Howarda instrumentu muzycznego. Ich zastosowanie wydaje się zbyt ograniczone, by w znaczącym stopniu wpłynąć na naszą wiedzę dotyczącą przeszłości człowieka.

Bioarcheologia = nauki przyrodnicze + archeologia

Marc Prensky napisał niegdyś: „Pokolenie, które nie zna świata bez komputerów i Internetu, to właśnie cyfrowi tubylcy, których mózgi ukształtowały się pod wpływem nowych mediów. Nikt nie spodziewał się, że w tak krótkim czasie sieć neuronalna może się tak bardzo przeobrazić. Cyfrowi tubylcy uczą się inaczej i inaczej przetwarzają informacje”. Czy jako pokolenie „postpiśmiennej kultury”, skomputeryzowani i cyfrowi – jesteśmy bogatsi czy wręcz przeciwnie, ubożsi?

Odpowiedź na tak postawione pytanie będzie oczywiście możliwa dopiero za jakiś czas. Obecnie mogę tylko wskazywać na moje osobiste doświadczenia i subiektywne przekonania. Na pewno istnieje znacząca różnica w przyswajaniu informacji we współczesnym świecie, co wiąże się z ich ilością i rosnącym tempem zmian.

Szybkie sprawdzenie w wyszukiwarce wskazuje, że naukowcy oceniają ilość informacji przechowywanych przez człowieka na 296 eksabajtów (oznacza to liczbę z 20 zerami!). Warto przy tym zauważyć, iż dostępność tych informacji dzięki istnieniu sieci internetowej jest niewyobrażalnie większa. To samo źródło (Science Daily) wskazuje, że już w 2007 roku większość dostępnych informacji była przechowywana w formie cyfrowej (prawie 94%).

Czy to dużo? Zapewne. W tym kontekście umiejętność poruszania się w zalewie informacji, oddzielanie użytecznej wiedzy od bezużytecznych „śmieci”, czy też wręcz szkodliwych „fake news” itp. zaczyna przerastać wiele osób – tym też należy zapewne tłumaczyć rosnącą popularność teorii spiskowych, czy też fałszywych poglądów pseudonaukowych. Dlatego możemy mówić o tym, że odbiorcy współczesnych wiadomości są w tym zalewie informacyjnym „ubożsi”, nadmiar powoduje bowiem znużenie i pogłębia niechęć do szukania istotnych treści. Wydaje się, że jest to także efekt dotychczasowych wzorców edukacji, nastawionej na przyswajanie i zapamiętywanie informacji – takie podejście przestaje się sprawdzać przy ogromie dostępnej wiedzy.

Czy archeologia współczesności może być traktowana jako odpowiedź na zmiany i zapotrzebowania zachodzące w technice, nauce i społeczeństwie?

Jeśli chodzi o to, czy współczesne kierunki rozwoju archeologii należy traktować jako nową jakość w odpowiedzi na zapotrzebowanie nowoczesnego świata, to moja odpowiedź zapewne zabrzmi zaskakująco, ale nie. Taki charakter archeologia miała bowiem od początku swojego istnienia. Już wówczas starano się odtworzyć możliwie pełen obraz życia ludzi w przeszłości na podstawie materialnych śladów ich działalności. To się nie zmieniło i nie powinno się zmienić. Natomiast nawiązując do drugiej części pytania, archeologia zawsze wykorzystywała wszelkie nowe metody, jeśli tylko były one przydatne w badaniach.

Dobrym przykładem jest tutaj fotografia – możliwość wykonywania dokumentacji za pomocą dagerotypów spotkała się z natychmiastowym odzewem ze strony wczesnych archeologów i już w 1840 roku do obiegu trafiły dagerotypy monumentalnych zabytków egipskich, a dokumentacja fotograficzna stała się standardem w pracach wykopaliskowych pod koniec XIX w. W tym kontekście nie jest chyba zaskakujące, że archeolodzy są niezwykle otwarci na nowe możliwości badawcze, które otwiera rozwój innych dyscyplin naukowych.

Czym zajmuje się bioarcheologia, czyli dziedzina nauki, w której się pani specjalizuje?

To o tyle interesujące pytanie, że nawet wielu polskich archeologów nie do końca zna definicję tego terminu. Co ciekawe, jest on również w różny sposób definiowany przez badaczy. Dla mnie, i jeśli mogę sobie pozwolić na generalizację, również dla kolegów z mojego zakładu (Zakład Bioarcheologii, Wydział Archeologii na Uniwersytecie Warszawskim), bioarcheologia jest dziedziną, która stara się odpowiadać na pytania archeologiczne za pomocą metod stosowanych przez nauki przyrodnicze (w najszerszym ich rozumieniu). Antropolog biologiczny badając szczątki ludzkie będzie koncentruje się głównie na informacjach dotyczących profilu biologicznego osobnika, jego płci, wieku, stanu zdrowia i na tej podstawie będzie rekonstruował stan biologiczny populacji pradziejowych lub historycznych, porównuje je między sobą i wskazuje na trendy i specyfikę poszczególnych społeczności, kultur i okresów. Tymczasem w przypadku bioarcheologii stawiamy pytania dotyczące funkcjonowania danego osobnika w społeczności, na przykład jego statusu, co może być pochodną jego płci i wieku oraz stanu zdrowia, ale może być również analizowane na podstawie danych czysto archeologicznych, takich jak wyposażenie grobowe, konstrukcja grobu, czy nawet jego lokalizacja w obrębie cmentarzyska. Zwracamy również uwagę na możliwości rekonstrukcji rytuałów pogrzebowych na podstawie znalezisk archeologicznych. To wycinek zagadnień bioarcheologicznych, którymi zajmuję się na co dzień, a moje koleżanki zajmujące się archeozoologią badają natomiast interakcje pomiędzy zwierzętami a człowiekiem w przeszłości poprzez analizę szczątków zwierzęcych. Ich badania są podstawą rozważań na temat funkcjonowania gospodarki w czasach pradziejowych, ale również historycznych, bowiem nie zawsze dostępne są źródła pisane. Podobnie archeobotanika bada zależności pomiędzy roślinami a społecznościami ludzkimi. Dzięki niej można na przykład rekonstruować informacje dotyczące rolnictwa, ale również odtwarzać specyfikę środowiska otaczającego pradziejowe osady.

Pani głównym tematem badawczym jest analiza szczątków ciałopalnych. Co można z nich “wyczytać”?

W przeciwieństwie do powszechnej opinii kremacja, czy to tradycyjna, na stosie pogrzebowym, czy też we współczesnym krematorium nie spopiela szczątków ludzkich – tzn. po spaleniu pozostają identyfikowalne fragmenty kostne, czasami nawet znaczących rozmiarów. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że wygląd prochów, które są efektem współczesnej kremacji, jest wynikiem celowego rozdrabniania, mającego miejsce już po spaleniu zwłok.

Badania szczątków, które zostały poddane ciałopaleniu jest jednak utrudniona przez znaczną fragmentację, oraz często niekompletny charakter znalezisk. To powoduje, że analiza pochówków ciałopalnych nie cieszy się zbytnią popularnością wśród badaczy, trudno bowiem uzyskać (a czasami jest to całkiem niemożliwe) informacje na temat wieku, płci, czy też przebytych chorób na podstawie szczątków. Z mojego punktu widzenia ten aspekt jest jednak właśnie najbardziej interesujący – szczegółowa analiza ma na celu zbadanie czy stan zaobserwowany podczas eksploracji grobu jest wynikiem samego procesu ciałopalenia, naturalnych zmian związanych z pochowaniem szczątków w ziemi i ich ewentualnym uszkodzeniem (przez czynniki naturalne lub człowieka), czy też możemy wskazać, iż jest to rezultat celowych zabiegów, będących częścią rytuałów pogrzebowych w przeszłości. Warto przy tym dodać, że na terenie ziem polskich ciałopalenie było praktykowane regularnie od epoki brązu do wczesnego średniowiecza – często więc analiza szczątków po kremacji jest jedynym źródłem informacji na ten temat.

O ile odczytywanie historii z przedmiotów martwych jest fascynujące – to jednak definiowanie historii na podstawie ludzkich zwłok/kości oferuje, w połączeniu z innymi gałęziami nauki, możliwości wręcz wskrzeszania minionego świata – zgodzi się pani?

Trudno mi się nie zgodzić, biorąc pod uwagę, że od lat zajmuję się właśnie rekonstrukcją przeszłości na podstawie znalezisk archeologicznych. Warto tutaj może zaznaczyć, że znaleziska to nie tylko zabytki, czyli artefakty, jak je często nazywamy – pewną metodologiczną nowością dla pasjonatów archeologii może być wyróżnianie tzw. ekofaktów, czyli pozostałości organicznych i nieorganicznych pochodzących ze środowiska naturalnego a znajdowanych w kontekstach kulturowych. Ekofaktem mogą być na przykład pozostałości spalenizny zaobserwowane na stanowisku, ich właściwa interpretacja może przynieść wiele dodatkowych informacji (np. czy są to pozostałości ogniska? pożaru? a może zaprószono ogień celowo, w ramach działań zbrojnych?). Dzięki rozwojowi metod badawczych innych dziedzin, znajdujących swoje zastosowanie w archeologii możemy odtwarzać coraz pełniejszy i bardziej wiarygodny obraz przeszłości.

Sondy dźwiękowe, lasery, AI i Jurassic Park

Jakie możliwości techniczne posiada współczesna archeologia, czy nadal podstawą są tzw. “wykopki”?

Wykopaliska pozostają główną metodą badawczą w archeologii, choć nie zawsze wyglądają one tak samo – badania podwodne czy jaskiniowe mają swoją własną metodologię, która fascynuje wielu badaczy, jak i niezawodowych pasjonatów. Proszę jednak pamiętać, że od ponad stu lat archeolodzy są całkowicie świadomi destrukcyjnego charakteru badań wykopaliskowych – eksploracja stanowiska, czy też obiektu archeologicznego, np. jamy grobowej, bezpowrotnie je niszczy, stan pierwotny jest niemożliwy do odtworzenia. Stąd też od zarania systematycznych badań kładziono nacisk na dokładną dokumentację i drobiazgowe kolekcjonowanie wszystkich znalezisk. Innym sposobem unikania „spustoszenia” powodowanego przez badania wykopaliskowe jest zastosowanie tzw. archeologii nieinwazyjnej – czyli zaawansowanych metod geofizycznych pozwalających „zajrzeć” w głąb ziemi, bez konieczności jej naruszania. Myślę jednak, że absolutna większość archeologów zgodzi się ze mną, że dopiero wykopaliska pozwalają na uzyskanie pełnych informacji dotyczących stanowiska, wraz z pobraniem próbek umożliwiających przeprowadzenie licznych dodatkowych analiz, będących równie istotnym narzędziem w ręku współczesnego archeologa, co szpadel i szpachelka. Warto w tym miejscu zauważyć, że badania wykopaliskowe często są także prowadzone w miejscach, w których inwestycje i tak zniszczą istniejące stanowiska. Ten rodzaj wykopalisk nazywamy badaniami ratunkowymi i są one jedynym sposobem na przynajmniej częściowe „uratowanie” informacji dotyczących działalności człowieka w przeszłości.

A jak jest z narzędziami typu sondy dźwiękowe, lasery – czyli narzędzia ułatwiające zajrzeć tam, gdzie do tej pory nie można było (duże głębokości, obszary pokryte gęstą roślinnością – puszcze, dżungle). Ponoć dużo zmieniła NASA w archeologii umożliwiając dostęp do zdjęć z kosmosu?

Metody te wchodzą w skład narzędzi wspominanej archeologii nieinwazyjnej. Jeszcze kilkanaście lat temu badania te opierały się głównie na fotografii: lotniczej, balonowej, czy nawet latawcowej. Obecnie dla wielu misji archeologicznych niezbędnym narzędziem są drony – nowe możliwości dokumentacji stanowisk przy użyciu fotografii cyfrowej i dronów zmieniły obowiązujące standardy. Równie istotne stały się badania LIDAR, czyli badanie powierzchni ziemi za pomocą promieni laserowych, działające na zasadzie nieco podobnej do radaru. Pozwoliły one, i nadal pozwalają na obserwację wszelkich nierówności terenu, również w obszarach trudno dostępnych dla tradycyjnej prospekcji terenowej i w przeciwieństwie do zdjęć lotniczych przenikają przez szatę roślinną np. w lasach. Przyczyniły się do przynajmniej kilku spektakularnych odkryć archeologicznych w ostatnich latach.

Jeśli zaś chodzi o zdjęcia satelitarne, ich użyteczność zależy głównie od wielkości obiektów, które chcemy obserwować. Warto jednak zauważyć ich znaczącą rolę przy obserwacji terenów niedostępnych w żaden inny sposób – to właśnie zdjęcia satelitarne przyniosły informacje o przerażającym stanie stanowisk archeologicznych i ich rabunku na terenach aktywności Państwa Islamskiego, czy też pozwoliły na wstępne szacunki zniszczeń na terenach objętych działaniami wojennymi w Syrii.

Jaką rolę odgrywają dziś sztuczna inteligencja, programy analityczne, symulacje komputerowe w archeologii?

Jest to dziedzina prężnie się rozwijająca, ale pozostająca poza zakresem moich zainteresowań. Słyszałam natomiast o badaniach, które mają wykorzystywać analizę obrazów za pomocą uczenia maszynowego, ale według mojej wiedzy są one na dość wczesnym etapie. Jeżeli chodzi o programy analityczne niewątpliwie użytecznym instrumentem w przyborniku archeologów od bardzo dawna pozostaje statystyka, pozwalająca na interpretację znacznych zbiorów danych – często podczas badań analizuje się tzw. zabytki masowe, występujące w setkach, a nawet tysiącach elementów (np. fragmenty potłuczonej ceramiki, czy fragmenty krzemienia na stanowisku, na którym wykonywano z niego narzędzia).

Czy kuszące są mariaże archeologii z genetyką? Nie fascynuje pani wizja rodem z “Jurassic Park”?

Szczerze powiedziawszy badania genetyczne, choć oczywiście bardzo istotne w wielu analizach archeologicznych, nie do końca spełniły pokładane w nich nadzieje. Na przykład w ostatnich latach analiza migracji zarówno pojedynczych osób, jak i większych grup koncentruje się na badaniach izotopowych, dane genetyczne okazały się bowiem zbyt ogólne do uzyskania szczegółowego obrazu wędrówek ludzi w przeszłości.

Czy byłabym zainteresowana czymś na kształt klonowania dinozaurów zaproponowanego przez Michaela Crichtona? Mogę tutaj posłużyć się cytatem z plakatu reklamującego studiowanie na jednym z amerykańskich uniwersytetów: „Nauki ścisłe nauczą cię jak sklonować dinozaura. Nauki humanistyczne wyjaśnią ci dlaczego to jest zły pomysł”. W tym zakresie archeologia mam nadzieję pozostaje nauką humanistyczną, świadomą zagadnień etycznych związanych z prowadzeniem badań naukowych.

Zagadka Piramid i magiczne narzędzie archeologa

Dlaczego mimo upływu lat i rozwoju nowych narzędzi badawczych wciąż trudno nam wyjaśnić fenomen takich zjawisk jak choćby Piramidy?

Na wstępie może zaznaczmy, że istnieje rozbieżność między powszechną opinią na temat piramid, a faktycznym stanem wiedzy na ich temat. Egiptolodzy i archeolodzy zajmujący się Starożytnym Egiptem dobrze poznali wiele tajników ich budowy i funkcjonowania. Liczne badania eksperymentalne potwierdziły stosowane w starożytności metody budowlane. Musimy jednak pamiętać, że ogrom i rozmach tych monumentalnych budowli od zawsze pobudzały wyobraźnię ludzką – możemy tu choćby wspomnieć o fascynacji piramidami wśród starożytnych Greków czy słynnej wypowiedzi Napoleona podczas bitwy pod piramidami. I myślę, że to jest główny powód dla dominującej opinii o istnieniu jakichś dodatkowych, tajemnych aspektów, do tej pory nieznanych archeologom. Nie wątpię, że współczesne badania mogą dodać nowe informacje na temat zarówno samych piramid, jak i przede wszystkim ich budowniczych, myślę jednak, że nie będą one nigdy wystarczająco spektakularne, by zaspokoić głód sensacji wywoływany ich unikalnym charakterem.

Jakie ma pani największe zawodowe marzenie, jest jakiś temat, zagadka, która szczególnie panią fascynuje?

Myślę, że praca w moim zawodzie daje unikalną możliwość dość swobodnego kształtowania swojej pracy i pozwala na skupienie się na interesujących zagadnieniach badawczych. Jeśli miałabym wskazać jakieś szczególne zawodowe marzenie to chyba tylko chciałabym mieć możliwość porównania efektów różnych tradycji ciałopalenia występujących w różnych regionach geograficznych i różnych okresach. To marzenie w jakiejś części zaczęło się ostatnio spełniać, dzięki współpracy z dr hab. Agnieszką Tomas z Wydziału Archeologii UW, z którą miałam w zeszłym sezonie możliwość przeprowadzenia badań pochówków ciałopalnych z twierdzy rzymskiej z Novae na terenie Bułgarii. Były to pochówki ciałopalne pierwotne (stos był układany w obrębie jamy grobowej), co w znaczący sposób pogłębiło moją wiedzę na temat kremacji praktykowanej w starożytnym Rzymie.

A wymarzone narzędzie w przyszłości, które ułatwiłoby pani pracę jako archeologowi?

Tutaj mogę wrócić do kwestii badań genetycznych i marzenia, o którym wspominam każdemu rocznikowi naszych studentów. Marzy mi się opracowanie prostej metody pozwalającej na określenie płci za pomocą analizy biochemicznej. Czyli taka „magiczna probówka”, do której można byłoby wrzucić próbkę kości i która w zależności od płci genetycznej zmieniałaby kolor na niebieski lub różowy… Oczywiście, tak na poważnie, zdaję sobie sprawę ze skomplikowanego procesu, jakim jest badanie starożytnego DNA. Ale pomarzyć zawsze można…

Zatem, na koniec – Quo vadis archeologio?

Współczesna archeologia jest w pełni interdyscyplinarna, w coraz większym stopniu polega na metodach zaczerpniętych z nauk ścisłych. Ten trend jest zauważalny na całym świecie, niektóre uczelnie brytyjskie oferują studia archeologiczne zakończone stopniem Master of Science, a nie Master of Arts, jak do niedawna. Ta świadomość chyba jeszcze nie do końca dotarła do osób zainteresowanych archeologią.

Dziękuję za rozmowę.



Jak przydatny był ten post?

Kliknij gwiazdkę, aby go ocenić!

Średnia ocena 5 / 5. Liczba głosów: 3

Dotychczas brak głosów! Oceń ten post jako pierwszy.


dr Elżbieta Jaskulska

Bioarcheolog pracujący w Zakładzie Bioarcheologii Wydziału Archeologii UW. Specjalizuje się w analizie szczątków ludzkich odkrytych podczas wykopalisk archeologicznych, w tym głównie w analizie szczątków poddanych kremacji.

Powiązane Artykuły

Cyfrowe wspomaganie wzroku – nadzieja w zasięgu ręki czy pieśń przyszłości?

Lenovo

Udostępnianie danych osobowych – ochrona czy niebezpieczeństwo?

Lenovo

Uzależnienie od telefonu, uzależnienie od komputera. Uzależnienie od internetu. Nastała era człowieka wirtualnego?

Lenovo

Komentarze do artykułu


widget instagram lenovo
widget twitter lenovo
widget facebook lenovo
widget youtube lenovo
Read previous post:
aston_lenovo
Połączenie technologii z designem? Lenovo zostaje oficjalnym partnerem firmy Aston Martin w zakresie dostarczania stacji roboczych

Szybsze projektowanie i zwiększenie wydajności dzięki stacjom roboczym Lenovo i procesorom graficznym NVIDIA Quadro GPUs. Nie od dziś wiadomo, że...

Close