Ciekawostki

Gdzie się podziała epoka post PC? – felieton Konstantego Młynarczyka

13 marca 2018, Aktualizacja 25 maja 2018Lenovo

Konstanty Młynarczyk

Długoletni dziennikarz uważnie śledzący i komentujący rozwój technologii i ich wpływ na życie nas wszystkich, redaktor miesięczników Enter i CHIP, publikujący także w wielu mediach branżowych i popularnych. Od wielu lat redaktor naczelny magazynu i serwisu internetowego CHIP, najdłużej obecnego na polskim rynku medium technologicznego.

Miłośnik gadżetów, wyznawca zdrowego rozsądku, esteta i wielbiciel dobrego designu, fanatyk ergonomii. Prywatnie wielki fan fantastyki naukowej, z radością acz nie bez obaw obserwujący urzeczywistnianie się wizji wprost z kart książek tego gatunku.

post PC

Jest rok 2018, a ty czytasz moje słowa w internecie, więc gdybym postanowił założyć się z kimś, że trzymasz w tej chwili smartfon, prawdopodobnie bym wygrał. Smartfon zapewne towarzyszy ci, tak jak i większości z nas, praktycznie non stop i niemal wszędzie, dokąd idziesz. Słuchasz na nim muzyki. Oglądasz na nim filmy. Sprawdzasz, jak dotrzeć komunikacją miejską do knajpy, gdzie umówiłeś się z kolegami. A gdy wracasz, smartfonem zamawiasz taksówkę i zbliżeniowo płacisz za kurs.

Smartfon stał się de facto częścią ciebie, co z kolei oznacza, że ty stałeś się cyborgiem. Tyle, że twoje sztuczne zmysły wciąż jeszcze, ze względów praktycznych, nie są wszczepione w ciało. Czy trzeba więcej dowodów na to, że żyjemy w epoce, w której królem wszelkich urządzeń elektronicznych jest kieszonkowy komputer ze stałym dostępem do sieci? Krótko mówiąc, epoce post PC?

To nie do końca tak. Od dawna widać, że mimo wszystkich swoich zalet, smartfony nie zastępują komputerów. Pewnie sami dobrze wiecie dlaczego, ale i tak napiszę. Komputery oferują dużo wyższą wydajność, niezrównaną wygodę wprowadzania tekstu, wielkie, ergonomiczne monitory czy wreszcie niesamowitą obfitość świetnego oprogramowania. Cała paleta tych właśnie cech sprawia, że pecet pozostaje niezastąpiony w tworzeniu treści lub w pracy – biurowej, programistycznej, kreatywnej. To nie smartfon miał zabić komputery. Miał to zrobić jego większy brat, tablet. Czy mu się udało?

Spójrzmy na tablet. Jest większy od smartfona, ale aż nie tak bardzo, żeby stanowić konkurencję wobec pecetów czy notebooków. Ponieważ tablet jest duży, korzystamy z niego głównie w momencie, gdy potrzebujemy większej precyzji ruchu lub większej przekątnej ekranu (np. od czytania w autobusie lub gotowania razem ze streamującym vlogerem). Brak łączności poza domowym Wi-Fi coraz rzadziej stanowi przeszkodę, ponieważ ilość hot spotów nie wymusza od nas zakupu sprzętu z wbudowanym odbiornikiem internetowym. Firma Lenovo stworzyła nawet tablet z funkcją bezprzewodowej współpracy z klawiaturą! Jednak wciąż to smartfon dominuje rynek. Dlaczego?

Wyniki sprzedaży sugerują dwa powody: po pierwsze, tablety nie są wymieniane tak często jak smartfony, więc kto już ma tablet, ten trochę poczeka, zanim kupi następny. Po drugie, są od smartfonów mniej osobiste – często wystarczy jeden na rodzinę. I wreszcie, nie umożliwiają wykonywania połączeń telefonicznych, przynajmniej na tym samym poziomie komfortu, co smartfony. A smartfony z roku na rok mają coraz większe wyświetlacze… W związku z tym tablet stał się urządzeniem będącym świetnym uzupełnieniem smartfonów i komputerów. Teraz rynek podbija jednak coś, co może sprawi, że to pecety zastąpią tablety, a nie na odwrót!

Co konkretnie?

Mam na myśli tak zwane hybrydy – komputery w formie tabletów z doczepianymi klawiaturami. Oczywiście, nie jest to nowe rozwiązanie. Microsoft promował Tablet PC i urządzenia UMPC (Ultra Mobile PC) dziesięć lat temu, a ich pomysł powracał w różnych odmianach i wcieleniach praktycznie co roku. Pojawiły się transformery Asusa z Androidem i cała rzeka ich naśladowców, falanga hybryd z systemem Windows 8, a potem 8.1, prowadzona przez flagowe Surface Microsoftu. Nigdy jednak nie stały się ważnym elementem rynku. A więc dlaczego teraz i dlaczego one?

Dlatego, że zgodnie z oryginalnym pomysłem pozwalają uzyskać doskonałą mobilność, łącząc ją z wydajnością i produktywnością. Są jak ultrabooki – lekkie, eleganckie, wydajne i długo działają na baterii. A jednocześnie, tak jak tablety, oferują możliwość wygodnej konsumpcji treści, używania naturalnego interfejsu dotykowego, a także korzystanie z rysika. A dlaczego teraz? Bo nowe procesory są na tyle wydajne, żeby umożliwić i pracę, i rozrywkę na poziomie takim jak w ultrabookach i tabletach. Oraz na tyle energooszczędne, żeby zapewnić komputerowi ważącemu 600 g czas pracy rzędu 9 godzin. Wreszcie, co chyba najważniejsze: Windows 10 w końcu jest systemem, który spełnia obietnicę daną przy premierze „Ósemki” i płynnie łączy świat desktopowy z mobilnym.

Czy to jednak ostatnie słowo w kwestii godzenia “dwóch żywiołów”? Zdecydowanie nie, czego przykładem jest Lenovo Yoga 920. Można powiedzieć, że to połączenie wygody korzystania z tabletu z potężnymi mocami obliczeniowymi pecetów. To laptop, z którego można korzystać w każdych warunkach dzięki funkcji ustawiania ekranu (oczywiście dotykowego) pod dowolnym kątem. Bez konieczności chodzenia na kompromis wynikający ze zbyt słabych osiągów. I to właśnie może być kierunek, w jakim będą podążały te urządzenia. Proszę państwa, oto nadszedł nowy czas.

Witajcie w epoce post PC! Życzę miłego używania waszych pecetów!

 

#Konstanty Młynarczyk



Udostępnij

Komentarze do artykułu


widget instagram lenovo
widget twitter lenovo
widget facebook lenovo
widget youtube lenovo
Przeczytaj poprzedni wpis:
Jak zwiększyć liczbę klatek w grach za darmo?

Gracze korzystający z komputerów osobistych, w przeciwieństwie do konsolowców, muszą czasem odpowiednio zadbać o swój sprzęt, aby zmaksymalizować jego wydajność...

Zamknij