Felieton

Jak być bezpiecznym, gdy ciągle o czymś zapominamy ↓↓↓PYTANIE KONKURSOWE↓↓↓

6 grudnia 2018Lenovo

MAREK KONDERSKI

Dziennikarz IT z dwudziestoletnim doświadczeniem i absolwent Politechniki Warszawskiej. Pracował dla takich tytułów jak RESETPC Kurier i Komputer Świat. Był redaktorem naczelnym miesięcznika PC Format w latach 2009-2017. Obecnie prowadzi na YouTubie kanał Prosto z kartonu, gdzie testuje technologiczne nowości.

Świat wcale nie zrobił się mniej ani bardziej bezpieczny w ciągu ostatnich kilkuset lat. Choć jedne zagrożenia zniknęły, w ich miejsce pojawiły się inne. A dzięki internetowi niektóre z nich niepokojąco się do nas zbliżyły. Istnieją jednak dwa sposoby na poprawę bezpieczeństwa użytkownika. Sprawdźmy, który z nich jest skuteczniejszy.

W przypadku komputerów, pierwsze skojarzenia jakie przychodzą do głowy, gdy słyszymy słowo „bezpieczeństwo”, to „wirusy” i „internet”. I choć to nie do końca wyczerpuje to temat, jest zdecydowanie najlepszym przykładem wad i zalet klasycznych systemów zabezpieczających.

Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że klasycznych programów antywirusowych w zasadzie dzisiaj już nie ma. Zagrożenia ze strony szkodliwego oprogramowania tak daleko ewoluowały, że aplikacje ochronne muszą monitorować znacznie więcej elementów systemu operacyjnego i aktywności użytkownika. W efekcie powstały pakiety typu Internet Security zawierające w sobie wiele modułów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

Nie ma strażników doskonałych
Niestety, żaden pakiet IS nie jest doskonały, każdy ma dwie istotne wady. Pierwsza, to działanie niezgodne z oczekiwaniami użytkownika. System często wyłącza funkcjonalności, z których użytkownik korzysta, a ten, nie umiejąc ich włączyć lub właściwie skonfigurować, irytuje się i dezaktywuje cały system ochrony. Ta wada systematycznie zmniejsza się wraz ze zwiększaniem bazy danych na temat zachowań użytkowników i ulepszaniem algorytmów sztucznej inteligencji oprogramowania. Druga wada, która jest niestety nieusuwalna, to… niedoskonałość użytkownika. Choćby nie wiadomo jak inteligentny program go chronił, użytkownik zawsze znajdzie sposób, aby zrobić coś skrajnie nieodpowiedzialnego, jak np. otwarcie podejrzanego załącznika z malware szyfrującym dane.

Obecnie popularne stało się rozsyłanie e-maili sugerujących, że ktoś włamał się na nasze konto i zdobył kompromitujące materiały. Szantażysta grozi rozesłaniem ich, jeżeli nie dostanie okupu. Z punktu widzenia systemu bezpieczeństwa, nie ma tu żadnego zagrożenia – e-mail z informacją jest czysty, nie ma żadnych podejrzanych linków ani załączników. To czysta socjotechnika, mająca wymusić konkretne zachowanie. Ochroni przed nią wyłącznie zdrowy rozsądek.

Czym jest bezpieczeństwo?
Załóżmy jednak, że dysponujemy doskonałym systemem IS. Nawet wówczas nie możemy twierdzić, że jesteśmy w 100% bezpieczni. To oprogramowanie dba jedynie o jeden aspekt związany z korzystaniem z internetu. Tymczasem musimy pamiętać również o innych, jak:
– fizyczne bezpieczeństwo sprzętu,
– zabezpieczenie dostępu do danych,
– fizyczne bezpieczeństwo danych.

Zapominamy, że sprzęt można ukraść, że można włamać się do komputera, żeby przejąć cenne dane, albo samą tożsamość użytkownika w mniej lub bardziej nielegalnym celu. Zapominamy także, że każde urządzenie może się zepsuć i wówczas problemem nie jest utrata sprzętu lecz zgromadzonych na nim informacji.

Oczywiście każdy z wymienionych aspektów bezpieczeństwa może zostać zapewniony za pomocą istniejących, mniej lub bardziej skomplikowanych i skutecznych rozwiązań. I każdy ma opisane wyżej dwie typowe wady: niewygodę skutkującą wyłączeniem systemu lub zaprzestaniem korzystania z niego oraz niefrasobliwość użytkownika. Do tego dochodzi jeszcze trzecia wada – nieznający się na technicznych detalach użytkownik może w ogóle nie wiedzieć, że należy zadbać o dany aspekt, np. o wykonywanie kopii bezpieczeństwa.

Cenna waluta – zaufanie
Jak wspomniano na samym początku – istnieją dwa rozwiązania problemu bezpieczeństwa. Pora je w końcu wymienić. Pierwszy z nich to edukowanie użytkowników tak, aby byli w stanie unikać niepożądanych zachowań i sprawnie posługiwać się narzędziami zapewniającymi ochronę. To w teorii doskonała idea, ale w praktyce utopijna. Większość użytkowników nie chce wchodzić w szczegóły prawidłowej obsługi, lecz po prostu korzystać ze sprzętu. W dodatku nawet wyedukowany użytkownik może zwyczajnie o czymś zapomnieć, co zdarza się nader często.

Dobrze, skoro użytkownik sam nie jest w stanie poradzić sobie ze problemami, to drugim rozwiązaniem jest zlecenie tego zadania komuś innemu. Najlepiej komuś, kto zna się na tym, kto zadba o wszystko kompleksowo, komu można zaufać. I kto nie zapomina, bo na tym polega jego praca. Brzmi nieco bajkowo, tymczasem wcale takie nie jest. Ta idea ma już realną formę, której na imię ThinkShield.

Zacznijmy od zaufania – produkty Lenovo są chętnie wybierane przez miliony użytkowników na całym świecie. Ufają oni marce, na której się nie zawiedli, więc prawdopodobnie będą także gotowi zaufać nowym rozwiązaniom. Przejdźmy teraz do kompetencji – Lenovo od lat produkuje sprzęt. A kto najlepiej zabezpieczy produkt jeśli nie jego twórca? Nie znajdziemy tu niedopracowanych rozwiązań. Wspomniana wcześniej kompleksowość to wisienka na torcie – użytkownik dostaje wszystko razem z urządzeniem. Kupuje sprzęt i otrzymuje pakiet rozwiązań, niektóre gratis, inne dodatkowo płatne, które pomogą uporać się z problemem bezpieczeństwa. O nic nie musi się sam martwić. Profesjonaliści zrobili to za niego. Zgodnie z hasłem „Ciężko pracujemy, by tobie pracowało się bezpiecznie”.

Czym jest ThinkShield?
Lenovo Thinkshield to kompleksowa oferta zabezpieczeń. Jej pierwszym ogniwem, praktycznie niewidocznym dla użytkownika, jest proces projektowania urządzenia i całego cyklu jego życia. Sprzęt jest odpowiednio przemyślany konstrukcyjnie, produkowany z części dostarczonych przez sprawdzonych dostawców, pakowany w bezpieczne opakowania, a na końcu odpowiednio utylizowany. To pokazuje, że firma przykłada wagę do wszystkich aspektów związanych ze swoimi produktami, a nie tylko do tych, które ładnie wyglądają w reklamach.
Z punktu widzenia użytkownika ThinkShield to cztery elementy:

1.Bezpieczne urządzenia

Lenovo ThinkShield
Zabezpieczenia wdrożone na tym etapie mają za zadanie chronić urządzenie przed kradzieżą i dostępem nieupoważnionych osób. W tym celu opracowano takie rozwiązania jak mechaniczna osłona wbudowanej kamery internetowej, blokowanie możliwości przesyłania danych przez porty USB, fizyczny zamek w stacji dokującej czy opcjonalna matryca LCD w wersji ThinkGuard, która współpracując z kamera IR zapewnia prywatność w miejscu publicznym, informując o osobach zaglądających przez ramię i przyglądających się temu, co robimy na komputerze.

2. Bezpieczna tożsamość

Lenovo ThinkShield
Tutaj znajdziemy zbiór zabezpieczeń chroniących dane przed dostępem osób nieupoważnionych. Są to: nowej generacji dotykowy czujnik linii papilarnych typu match-on-chip, co oznacza, że wszystkie dane związane z autoryzacją przetwarzane są wewnątrz czytnika, szyfrowanie wszelkiego rodzaju kodów, danych biometrycznych i certyfikatów, FIDO (ang. Fast Identity Online) – proste, szybkie i bezpieczne logowanie się do usług internetowych i płatności oraz Absolute – platforma umożliwiającą administratorom łączność z urządzeniami, ocenę ryzyka, prewencję i reakcję na zagrożenia. Ta ostatnia usługa jest też elementem ochrony przeciwkradzieżowej sprzętu. Zapewnia możliwość namierzenia skradzionego notebooka oraz zdalnego bezpiecznego usunięcia danych.

3. Bezpieczny internet
To zespół zabezpieczeń przed złośliwym oprogramowaniem i phishingiem, czyli wszystko co jest potrzebne, by bez obaw surfować w internecie. Mamy tu strefę buforową, która za pomocą wirtualizacji skutecznie oddziela atakującego od jego celu, system ochrony danych użytkownika w niezaufanych sieciach Wi-Fi i systemy zdalnego dostarczania przez dział IT niezbędnych użytkownikowi aplikacji i materiałów oraz zarządzania urządzeniami.

4. Bezpieczne dane

Lenovo ThinkShield
Pod tym określeniem kryje się pakiet rozwiązań dbający o to, co dzisiaj jest najcenniejsze – dane. Użytkownik może skorzystać z szyfrowania dysku wewnętrznego oraz podłączanego przez USB i backupu w chmurze. Ciekawym rozwiązaniem jest też Lenovo Keep Your Drive. To usługa, którą należy opłacić podczas zakupu laptopa z serii ThinkPad, ThinkCentre lub ThinkStation, a która pozwala zatrzymać sobie stary dysk, który został zakwalifikowany do wymiany z powodu usterki. Po co komu zepsuty dysk? Z wielu uszkodzonych dysków nadal da się odczytać sporo informacji, a to w wypadku wielu firm sytuacja nie do zaakceptowania, chociażby z punktu widzenia przepisów, które nakładają obowiązek dbania o wrażliwe dane klientów. Możliwość zachowania dysku i zutylizowania go we własnym zakresie jest doskonałym rozwiązaniem. Dzięki temu nasze dane nie trafią w przypadkowe ręce.

Warto zaufać ThinkShield
Jak widać stworzenie kompleksowych rozwiązań zapewniających bezpieczeństwo jest możliwe, choć z pewnością nie każdemu się uda. Wymaga nie tylko chęci, lecz także możliwości, a takimi dysponuje przede wszystkim duży i doświadczony producent sprzętu – taki jak Lenovo. Dlatego warto skorzystać z jego wiedzy i faktu, że w przeciwieństwie do nas samych, inżynierowie Lenovo nie zapominają o naszym bezpieczeństwie.

Więcej o tej technologii dowiecie się z naszego wideo:

Pytanie konkursowe:

PrivacyGuard, ThinkShutter, Inteligentna ochrona gniazd USB czy Bezpieczne dokowanie? Które z rozwiązań ThinkShield jest Twoim bohaterem w kwestii bezpieczeństwa i oczywiście… dlaczego? 🙂



Udostępnij

Powiązane Artykuły

Jaki komputer wybrać do oglądania filmów? - felieton Karola Kopańki + ↓↓↓PYTANIE KONKURSOWE↓↓↓

Lenovo

Czwarta rewolucja - felieton Konstantego Młynarczyka

Lenovo

Dlaczego warto zainwestować w komputer all-in-one?

Lenovo

Komentarze do artykułu


widget instagram lenovo
widget twitter lenovo
widget facebook lenovo
widget youtube lenovo