Wywiad

Prawo w internecie – rozmowa z radcą prawnym

8 września 2020, Aktualizacja 21 października 2020Marcin Sarna

cyfrowe prawo

Internet otworzył nam drzwi do nieograniczonego dostępu do wiedzy i treści. Ściągamy filmy, oglądamy zdjęcia, odnajdujemy znajomych sprzed lat, wyrażamy swoje opinie, ale – są też granice. Jakie mamy prawa, a kiedy je łamiemy? Na najczęściej zadawane pytania odpowiada radca prawny Marcin Sarna.

W skrócie

Zgodnie z regulaminem Facebooka, użytkownik posiada prawa własności intelektualnej (prawa autorskie lub znaki towarowe) do wszelkich treści, które tworzy lub udostępnia na Facebooku lub w innych Produktach Facebooka, z których korzysta. Ale zgadzając się na korzystanie z serwisu, udzielamy licencję Facebookowi.

Ściąganie treści audiowizualnych na własny użytek nie jest karalne, ani nie grozi za nie odpowiedzialność cywilnoprawna. Natomiast bezprawne jest udostępnianie np. filmów większej liczbie osób.

Użytkownicy komentujący w internecie nie mają się czego obawiać, hejterzy natomiast tak. Opinia powinna polegać na przytoczeniu prawdziwych wydarzeń czy atrybutów towaru lub usługi, przedstawieniu, na czym polega rozbieżność między obietnicami sprzedawcy a tym, co otrzymał klient. Natomiast obrażanie przedsiębiorcy, pomawianie czy oczernianie go jest niedozwolone.

Informacja raz „wrzucona” do internetu jest trwale uwolniona – tzn., że pozbawiamy się wyłącznego wpływu na to, czy i gdzie zostanie ona powielona albo jak będzie przetworzona.

Zdjęcia z Instagrama i Facebooka do zdjęcia?

Czy zdjęcia, które wrzucam na serwisy społecznościowe, takie jak Facebook czy IG, rzeczywiście stają się własnością Facebooka?

To, czy firmy prowadzące portale społecznościowe, nabywają jakieś prawa do utworów przekazywanych za pośrednictwem tych portali, zależy od umowy zawieranej z użytkownikiem konkretnego portalu. Zazwyczaj portal wymaga od użytkownika zawarcia określonej umowy licencyjnej, na mocy której portal nabywa wybrane prawa majątkowe autorskie do utworu.

Zgodnie z regulaminem Facebooka, którego dotyczy pytanie (https://www.facebook.com/legal/terms), „użytkownik posiada prawa własności intelektualnej (prawa autorskie lub znaki towarowe) do wszelkich treści, które tworzy lub udostępnia na Facebooku lub w innych Produktach Facebooka, z których korzysta. Żaden zapis niniejszego Regulaminu nie pozbawia użytkownika praw do jego własnych treści. Użytkownik może udostępniać swoje treści dowolnej osobie i w dowolnym momencie”. Ale licencja jest udzielana Facebookowi: „Jednakże abyśmy mogli świadczyć nasze usługi, potrzebujemy od użytkownika określonych pozwoleń prawnych (dalej jako »licencja«) na korzystanie z tych treści. Służy to wyłącznie świadczeniu i ulepszaniu naszych Produktów i usług zgodnie z opisem w sekcji 1 powyżej”. Zakres licencji został określony w następujący sposób: „Szczególnie w przypadku udostępniania, publikacji lub przesyłania treści objętych prawami własności intelektualnej w naszych Produktach lub w powiązaniu z nimi użytkownik udziela nam licencji niewyłącznej, zbywalnej, obejmującej prawo do udzielania sublicencji, bezpłatnej i globalnej do korzystania, wykorzystywania, dystrybuowania, modyfikowania, uruchamiania, kopiowania, publicznego odtwarzania lub wyświetlania, tłumaczenia jego treści i tworzenia na ich podstawie utworów pochodnych (zgodnie z wybranymi przez użytkownika ustawieniami prywatności i aplikacji). Oznacza to na przykład, że udostępniając zdjęcie na Facebooku, użytkownik udziela nam zgody na przechowywanie, kopiowanie i udostępnianie go innym użytkownikom (w tym przypadku też zgodnie z ustawieniami swojego konta), np. dostawcom usług obsługującym nasz serwis lub inne produkty Facebooka, z których użytkownik korzysta. Licencja wygaśnie w momencie usunięcia treści użytkownika z naszych systemów”.

Obecnie masowo publikujemy zdjęcia w mediach społecznościowych. Co w przypadku, gdy na zdjęciu oprócz nas widać wyraźnie inne osoby? Czy narażamy się na zarzut naruszenia dóbr osobistych?

Jeżeli wskutek tej publikacji dochodzi do takiego naruszenia jednego z dóbr osobistych, to osoba widoczna na fotografii i pokrzywdzona może złożyć pozew, w szczególności o zaprzestanie naruszania dóbr osobistych oraz zadośćuczynienie. Przykładem takiej sytuacji może być przedstawienie tej osoby w sposób naruszający jej godność.

Czy wówczas stroną jest użytkownik konta czy Facebook?

Adresatem roszczenia osoby pokrzywdzonej jest naturalnie osoba, która dopuściła się naruszenia dobra osobistego. Osobą tą jest użytkownik portalu społecznościowego, który swoim działaniem doprowadził do opublikowania wizerunku pokrzywdzonego.

Wielu rodziców lubi publikować zdjęcia swoich pociech w social mediach. Czy takie dziecko, po osiągnięciu zdolności do czynności prawnej, może ubiegać się o jakiekolwiek odszkodowanie z tego tytułu lub wnioskować o usunięcie swojego wizerunku z profilu rodziców?

Tak, po uzyskaniu pełnoletności dziecko może samodzielnie pozwać rodziców, na przykład o zadośćuczynienie z tytułu naruszenia jego dóbr osobistych. Możliwe jest także wystosowanie przez dziecko żądania usunięcia danych osobowych, jeżeli uważa, że rodzice lub portal nie są uprawnieni do ich przetwarzania.

Chcesz dowiedzieć się więcej o prawach rządzących Facebookiem? Przeczytaj także ten artykuł.

prawo w internecie

Ściąganie filmów (YouTube)

Od momentu pojawienia się pandemii przenieśliśmy się do internetu ze zdwojonym natężeniem, kupując i oglądając niemal wszystko online. Czy jest jakiś ogólnie obowiązujący sposób prowadzenia transmisji wydarzeń w internecie, czy każdorazowo musi być to ustalane? Jeśli tak, to od czego jest to zależne? 

Prawo nie reguluje prowadzenia transmisji w internecie. Jeżeli jest ona prowadzona z wykorzystaniem jakiegoś portalu społecznościowego lub określonej aplikacji (np. Zoom, Skype), to wówczas należy przestrzegać regulaminu tego portalu lub aplikacji.

Jak to jest ze ściąganiem filmów z internetu (np. YouTube), kiedy można, a kiedy łamiemy prawo?

Przy utworach, do których osoba pobierająca nie ma praw, zasadniczo samo ściąganie treści audiowizualnych na własny użytek nie jest karalne, ani nie grozi za nie odpowiedzialność cywilnoprawna. Natomiast nie wolno ich udostępniać większej liczbie osób – mówiąc z grubsza – wykraczających poza naszą rodzinę czy najbliższych przyjaciół.

Czy jest jakieś niebezpieczeństwo w korzystaniu z baz darmowych zdjęć, takich jak pixabay.com czy unsplash.com, w komercyjnym użyciu?

Portale udostępniające bazy danych ze zdjęciami najczęściej kategoryzują członkostwo użytkownika takiego portalu. W zależności od tej kategorii (lub od licencji przypisanej do konkretnego zdjęcia) użytkownik może ich używać wyłącznie w celach prywatnych, nieodpłatnych lub komercyjnych. Gradacji podlegają również możliwości dalszego przekazywania praw do zdjęcia. Najczęściej komercyjne użycie zdjęcia udostępnionego pod tytułem darmym [MS1] stanowi naruszenie zasad licencji i może skutkować odpowiedzialnością odszkodowawczą.

Załóżmy, że ktoś stworzy oprogramowanie i udostępni bezpłatnie w repozytorium plików bazującym na licencji opensource, następnie ktoś będzie budował na bazie tego rozwiązania serwis WWW. Co, jeśli po jakimś czasie autor rozwiązania wycofa je z niekomercyjnego użycia – czy wówczas ma prawo domagać się zapłaty? Czy jednak w tym wypadku prawo nie działa wstecz?

Jeżeli ktoś udostępnia swoją pracę na określonej licencji, to to, jak długo licencja obowiązuje, jest określone jej zapisami. Więc jeżeli np. licencja została udzielona na okres 5 lat, a w trzecim roku jej obowiązywania autor zaprzestaje udzielać nowych licencji, nie wypowiada „starej” licencji, a nowych licencji udziela na innych zasadach (np. już tylko odpłatnie albo nadal bezpłatnie, ale już tylko do użytku niekomercyjnego), to wówczas dotychczasowy licencjobiorca może nadal korzystać z licencji jak do tej pory – aż do końca okresu jej obowiązywania.

Prawo w grach

W temacie naruszeń – czy można dopuścić się przestępstwa w grze, np. tworząc obraźliwe treści w grze typu MMO lub takiej o otwartym świecie?

Naturalnie – przestępstwa zniewagi lub zniesławienia czy naruszenia dóbr osobistych mogą mieć tak samo miejsce w świecie realnym, jak i wirtualnym. Odpowiedzialność za takie czyny nie zależy od tego, za pomocą jakich środków porozumiewania się na odległość zostały one dokonane.

Coraz popularniejsze stają się memy wykorzystujące stille z gier lub inne wytwory kreatywności internautów. Potencjalnie z jakimi konsekwencjami prawnymi może się wiązać ich publikacja bez pozwolenia właścicieli treści, które zostały użyte do stworzenia mema? Czy można kogoś skazać za bezprawne wykorzystanie własności intelektualnej w memach? Na ile da się uregulować takie twory jak memy internetowe?

Memy w większości wykorzystują cudze utwory, np. wizerunek postaci z gry, screenshot z gry czy same nazwy, które mogą stanowić utwory, a bardzo często dodatkowo są zastrzeżonymi znakami towarowymi. Korzystanie z takich cudzych utworów jest dopuszczalne przez prawo zupełnie wyjątkowo.

Takim podstawowym wyjątkiem jest prawo cytatu, ale memy zazwyczaj zdecydowanie wykraczają poza nie i powoływanie się na prawo cytatu przez twórców memów w większości przypadków nie jest możliwe. Konieczne jest więc pozyskanie zgody autora danego utworu czy podmiotu, który zarejestrował znak. Jak więc widać, memy nie są kategorią „wyjętą spod prawa”, przez co znajdują do nich zastosowanie m.in. przepisy prawa autorskiego.

prawo w grach

Wracając do wspomnianego prawa cytatu – przez kogo może być ono stosowane np. w mediach społecznościowych, na blogach itp.?

Zgodnie z art. 29 Prawa autorskiego wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości. Przepis ten pozwala więc na powoływanie się na prawo cytatu także w mediach społecznościowych i blogach.

Czy zna pan jakieś przypadki rozprawy sądowej w rozgrywkach gamingowych, gdzie za zwycięstwo przysługiwała pula pieniędzy – np. ktoś kogoś oskarżył o nieuczciwe działania / cheaty?

Orzecznictwo sądów administracyjnych koncentruje się w przypadku gier elektronicznych na tym, czy są one losowe, czy nie – bo ma to znaczenie podatkowe. W przypadku sądów powszechnych kwestie stosowania cheatów, aimbotów czy podobnych „ułatwiaczy” mogą być rozpatrywane w ramach powództw o odszkodowanie czy zapłatę.

Anonimowość w internecie

Niektórzy starają się pozostać w sieci incognito. Czy rejestrowanie kont na nieprawdziwe dane lub czyjeś dane jest legalne?

Generalnie nie ma powodu, dla którego należałoby uznać podanie nieistniejących (fikcyjnych) danych za niedozwolone. Wyjątkiem jest sytuacja, w której portal wymaga podania danych prawdziwych, pod rygorem odpowiedzialności karnej. Tak jest w przypadku większości usług e-administracji. Na przykład zgłoszenie informacji o beneficjentach do CRBR następuje pod rygorem odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia (https://www.gov.pl/web/finanse/zgloszenie-informacji-o-beneficjentach).

Natomiast w przypadku pozostałych portali czynem zabronionym może być rejestracja konta na dane nie fikcyjne, ale rzeczywiście istniejącej osoby. Wówczas możemy mieć do czynienia z oszustwem, kradzieżą danych osobowych czy stalkingiem.

Zatem jak reagować, kiedy ktoś się pod nas podszywa?

Większość takich przypadków będzie stanowiła przestępstwo ścigane na drodze postępowania karnego. Dlatego też prawidłowym postępowaniem będzie złożenie na policji lub w prokuraturze zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Niezależnie od tego pokrzywdzony będzie mógł też pozwać sprawcę o naprawę wyrządzonej mu szkody.

A co w sytuacji, gdy ktoś wykorzystuje moją własność intelektualną? Kiedy można skutecznie zadziałać, a kiedy to nie ma sensu?

W większości przypadków kradzież własności intelektualnej powinna spotkać się z reakcją osoby uprawnionej, w jej własnym i dobrze pojętym interesie. W zależności od przypadku autor pokrzywdzony cudzym działaniem może żądać zaprzestania naruszeń (np. zaprzestania drukowania jego zdjęć), doprowadzenia do stanu poprzedniego (zniszczenia niesprzedanych zdjęć) czy zapłaty odszkodowania.

Codziennie jesteśmy atakowani przez spam. Co może grozić za jego rozpowszechnianie?

To zależy, jak wysyłanie spamu zostanie zakwalifikowane w konkretnym stanie faktycznym. Na przykład wysyłanie niezamówionej informacji handlowej (np. reklama firmy) stanowi naruszenie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną i może rodzić konieczność zapłaty odszkodowania. W innym przypadku Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów może uznać spam za czyn nieuczciwej konkurencji. Nie można także wykluczyć zakwalifikowania wysyłania spamu jako stalkingu, za co grozi już odpowiedzialność karna.

Niestety powszechne jest anonimowe obrażanie w komentarzach. Jak można sobie z tym radzić?

Osoba obrażająca innych w internecie tak naprawdę nie jest anonimowa. Osoba pokrzywdzona ma szeroki wachlarz prawnych możliwości ustalenia tożsamości sprawcy (inną sprawą są naturalnie techniczne możliwości wyśledzenia autora obraźliwych komentarzy). Względem autora komentarza można kierować roszczenia wynikające z naruszenia dóbr osobistych: zadośćuczynienie, zaniechanie, usunięcie skutków naruszeń.

Na ile ktoś może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za swoje słowa, zamieszczając nieprawdziwe informacje w serwisach z opiniami, recenzjami lokali, produktów, usług czy konkretnych osób (znanylekarz.pl) czy miejsc pracy (gowork.pl)? Jak można dochodzić swoich praw?

Podstawową kwestią jest tu trzymanie się konstruktywnej krytyki. Komentujący nie ma się czego obawiać tak długo, jak długo komentarz polega na przytoczeniu prawdziwych wydarzeń czy atrybutów towaru lub usługi, przedstawieniu, na czym polega rozbieżność między obietnicami sprzedawcy a tym, co otrzymał klient itd. Natomiast niedozwolone jest obrażanie przedsiębiorcy, pomawianie, oczernianie, przedstawianie nieprawdy lub faktów nieistniejących, podszywanie się przez konkurencję pod rzekomo zwykłego klienta itp. Przedsiębiorca może żądać od autora takiego komentarza odszkodowania lub zadośćuczynienia.

Czy można się reklamować na słowa kluczowe konkurencji (np. reklama w wyszukiwarce)?

Jest to kwestia nieuregulowana bezpośrednio przepisami prawa. Przede wszystkim pamiętajmy, że korzystanie z cudzego znaku towarowego nie jest dozwolone. Nie można więc posługiwać się firmą (nazwą) naszego konkurenta jako słowem kluczowym mającym przekierowywać klientów do naszej firmy. Natomiast użycie słów oznaczających rodzaj towaru czy usługi albo nazwę miejscowości nie jest limitowane i naturalnie można z nich korzystać.

Cyberbezpieczeństwo – dzisiaj cały świat to jedna wielka cyfrowa wioska; jak zapewnić sobie, w swoim biznesie, bezpieczeństwo przepływu danych, jak się chronić?

Tu warto podkreślić, że w życiu prywatnym trzeba pamiętać o tym, że informacja raz „wrzucona” do internetu jest trwale uwolniona – pozbawiamy się wyłącznego wpływu na to, czy i gdzie zostanie ona powielona albo jak będzie przetworzona. Prowadząc firmę, należy z kolei przestrzegać rygorów dotyczących przetwarzania danych osobowych i korzystać wyłącznie z dostawców usług zapewniających odpowiedni poziom ochrony w zastosowaniach komercyjnych.

Dziękuję za rozmowę.


Jeśli macie dodatkowe pytania związane z prawem w internecie, zadawajcie je w komentarzach, postaramy się przygotować kolejną część wywiadu, jeśli zgromadzi się odpowiednia liczba ciekawych pytań.



Jak przydatny był ten post?

Kliknij gwiazdkę, aby go ocenić!

Średnia ocena 5 / 5. Liczba głosów: 5

Dotychczas brak głosów! Oceń ten post jako pierwszy.


Marcin Sarna

Radca prawny od 2011 roku. Specjalizuje się w prawie nowych technologii i danych osobowych i jest stałym współpracownikiem wydawnictw naukowych. www.sarna.info

Komentarze do artykułu


widget instagram lenovo
widget twitter lenovo
widget facebook lenovo
widget youtube lenovo
Read previous post:
wyniki-konkurs-rekomendacja
Wyniki konkursu RekomendAkcja

31 sierpnia 2020 r. zakończyliśmy konkurs LenovoZone: RekomendAkcja, w którym nagrodą główną był laptop Lenovo ThinkBook 15. Dziękujemy za wszystkie...

Close