Ciekawostki

Trzy przykazania innowacji – felieton Konstantego Młynarczyka

11 kwietnia 2018, Aktualizacja 25 maja 2018Lenovo

Konstanty Młynarczyk

Długoletni dziennikarz uważnie śledzący i komentujący rozwój technologii i ich wpływ na życie nas wszystkich, redaktor miesięczników Enter i CHIP, publikujący także w wielu mediach branżowych i popularnych. Od wielu lat redaktor naczelny magazynu i serwisu internetowego CHIP, najdłużej obecnego na polskim rynku medium technologicznego.

Miłośnik gadżetów, wyznawca zdrowego rozsądku, esteta i wielbiciel dobrego designu, fanatyk ergonomii. Prywatnie wielki fan fantastyki naukowej, z radością acz nie bez obaw obserwujący urzeczywistnianie się wizji wprost z kart książek tego gatunku.

Innowacje technologiczne

Problem z innowacjami polega na tym, że aby były udane, czyli przyjęły się na rynku, muszą spełnić jednocześnie kilka warunków.

Po pierwsze, powinny oferować użytkownikowi rzeczywiste ułatwienia, rozwiązanie dokuczliwego problemu, drogę na skróty albo możliwość zrobienia nowej, przydatnej rzeczy. Po drugie, podczas realizacji pierwszego warunku nie mogą odbierać userom wygód i możliwości, które już mają. Po trzecie wreszcie, muszą… działać. Okazuje się, że spełnienie nawet jednego z nich, nie mówiąc już o wszystkich trzech, wcale nie jest proste, a historia IT jest pełna opowieści o tych, którym się nie udało.

Weźmy chociażby zakrzywione telewizory. Producenci przedstawili tę cechę jako sposób na poprawę jakości obrazu – wygięcie wyświetlacza miało pomóc wyeliminować refleksy świetlne, wyrównać odległość, która dzieli oko od różnych części ekranu oraz sprawić, że użytkownik poczuje się bardziej zanurzony w obraz. I wiecie co? Dokładnie tak było! Pod jednym warunkiem: że obserwator siedział w konkretnym miejscu, w odpowiedniej odległości od telewizora.

Niestety, tak się składa, że telewizję rzadko ogląda się samemu, a kiedy przed zakrzywionym odbiornikiem siadło kilka osób, magia tego kształtu przestawała działać. Nie dość na tym – okazywało się, że dla użytkowników znajdujących się poza optymalnym miejscem doświadczenie oglądania jest w przypadku wygiętych ekranów wyraźnie gorsze niż dla tych tradycyjnych. Część ekranu widzi się pod zbyt ostrym kątem, nie sposób pozbyć się odbić światła, bo w zależności od miejsca siedzenia pojawiają się pod różnymi kątami… słowem, jest źle. Minęło kilka lat i zakrzywione wyświetlacze powoli zaczęły znikać z ofert producentów. Innowacja okazała się chybiona. Nie dlatego, że sam pomysł był zły – wygięte ekrany świetnie sprawdzają się w monitorach, gdzie mają szansę pokazać swoje zalety, bo pracuje przy nich tylko jedna osoba – ale dlatego, że nie brał pod uwagę zachowań i przyzwyczajeń użytkowników.

Kolejnym przypadkiem poważnych problemów z innowacjami są kafelki w nowych systemach Microsoftu. Interfejs, nazwany najpierw Metro, a potem Modern, został wprowadzony zarówno do mobilnego Windows Phone, jak i przeznaczonego dla komputerów Windows 8 i wywracał do góry nogami sposób, w jaki użytkownicy korzystali ze smartfonów i komputerów. Był świetnie przemyślany – recenzenci podkreślali, że kiedy już się ktoś przyzwyczai, wszystko jest szybsze, łatwiejsze i wygodniejsze. Niestety, my użytkownicy nie znosimy „się przyzwyczajać”. Jest dokładnie tak jak w kultowym dialogu z „Rejsu” – lubimy te piosenki, które już znamy. W efekcie Windows Phone nigdy nie zdołał zdobyć na świecie dwucyfrowego udziału w rynku, a Microsoft zdecydował się wycofać ze znacznej części zmian interfejsu w desktopowym Windows, upodabniając edycję oznaczoną numerem 10 znów do lubianego (bo znanego!) Windows 7. 

Jednak najlepszą ilustracją tego, jak ważne jest gruntowne przemyślenie sposobu, w jaki realizuje się jakiś pomysł, jest kwestia modułowych smartfonów.

Zaczynał się właśnie rok 2016, kiedy LG wprowadziło do gry zupełnie nowe rozwiązanie: wyposażyło swój nowy smartfon G5 w system wymiennych modułów rozszerzających możliwości urządzenia. Idea była bardzo chwytliwa, ale jej realizacja okazała się nie do końca udana. Sposób montażu modułów bardzo negatywnie odbijał się na wyglądzie i solidności urządzenia, dostępne rozszerzenia były drogie, bardzo nieliczne i co najgorsze – niewiele oferowały. LG poddało się, G5 poszedł w zapomnienie, a świat uznał, że moduły to po prostu zły pomysł.

Nie było w tym racji.

Tylko kilka miesięcy po premierze modułowego smartfonu LG swój własny sposób ma rozszerzanie możliwości telefonów pokazało Lenovo. System Moto Mods dostępny w telefonach Motoroli był wszystkim tym, czego nie potrafili osiągnąć Koreańczycy: moduły nie tylko nie psuły wyglądu telefonów, ale były w stanie kreatywnie go zmieniać, personalizować i poprawiać. Ich wymiana była prosta i wygodna, a integracja z urządzeniem pewna i wyglądająca naturalnie. Zewnętrzne firmy dostały możliwość wypuszczania własnych rozszerzeń, dodających dowolne nowe możliwości. Wreszcie, z systemem kompatybilny był nie jeden, konkretny model telefonu, ale cała ich linia!

Innowacje Moto Mods dla Motoroli

Moto Mods okazały się sukcesem i stanowią bardzo ciekawy wyróżnik urządzeń marki Motorola.
Dlaczego? Bo dają użytkownikom nowe możliwości, nie odbierając jednocześnie wygody i nie zmuszając do zmiany przyzwyczajeń, za to dostosowując się do ich oczekiwań.

No i przede wszystkim – działają tak, jak powinny.

#KonstantyMłynarczyk



Udostępnij

Powiązane Artykuły

Czwarta rewolucja - felieton Konstantego Młynarczyka

Lenovo

Gdzie się podziała epoka post PC? - felieton Konstantego Młynarczyka

Lenovo

Bezpieczny laptop – to nie takie trudne!

Lenovo

Komentarze do artykułu


widget instagram lenovo
widget twitter lenovo
widget facebook lenovo
widget youtube lenovo
Przeczytaj poprzedni wpis:
Lenovo partnerem technologicznym zespołu Ducati na mistrzostwach MotoGP

Firma Lenovo podpisała wieloletnią umowę sponsoringową z zespołem Ducati uczestniczącym w motocyklowych mistrzostwach świata MotoGP. Począwszy od sezonu 2018 Lenovo...

Zamknij